2010.

31 grudnia 2010

Ostatni dzień roku jak zwykle nachodza rozne refleksje, bla bla bla. Co do jednego jestem pewna że ten rok był dobry, owocował w niezliczona ilośc koncertów, muzycznych odkryć, wspaniałych ludzi i przygód. Na nowy rok życze sobie, jeszcze więcej koncertów, muzycznych odkryć, i wspaniałych przygód, aby nie bać sie podązać za małymi marzeniami, i stawić czoła wyzwaniom, które nadejdą, aby zmienić cos w swoim życiu na lepsze, i aby więcej przeczytac książek, których tak niewiele przeczytałam w 2010 roku. Małe moje egoistyczne zyczenia, bo postanowienia cięzko sie realizuje. Lepiej marzyć, dobrze myśleć, i brnąć do przodu :)

:) świąteczne porządki :)

20 grudnia 2010

Nadszedł czas posprzatac i odkurzyc troche bloga. Się rozleniwiłam, zapomnialam o nim o Was, dosłowne blablabla :). Powracam, w świeta jakiś kolor inny sie zmieni i będzie ładnie, pstrokato kolorowo czyli jak lubię :).
Ostatnio sama siebie nie poznaję, z dnia na dzien zapisałam sie na prawo jazdy będąc zielona na tym punkcie, z jedną wielka niewiadomą przetrwałam pierwsze wykłady z maksymalnym skupieniem (co w moim przypadku jest nie lada wyczynem :) Dowiedziałam sie jak wymienia sie oleje, płyny, gdzie jest akumulator i nawet jak zatankowac i jak odsniezyc autko :)(wiem wiem banał, ale ja serio jestem zielona i takie coś mnie zaskakuje i cieszy:D). Mam super teke przyszłego kierowcy kategorii B. i oglądam przeglądam, ciesząc sie jak głupek, że takie fajne obrazeczki, że tak kolorowo i ja jako wzrokowiec musze sobie poradzić:). Jeszcze nadal troche nie wierze w siebie, ja i kierownica, ja i droga, ja i skrzyzowanie, ja i rondo- to jakiś kosmos ktory wielkimi krokami sie do mnie zbliża. Chciałabym wałkowac i wałkować teorie, ale wiadomo najlepiej uczy sie w praktyce:), więc trzeba wmowic sobie dobre nastawienie, i będzie elegancko:).

Dodatkowo jeszcze tego tutaj nie pisałam, więc pisze mam naprawdę wspaniałe kolezanki na studiach :) zawsze jest jakos smiesznie, pozytywnie, i ciekawie:d nawet marudzenie z nimi jest takie inne i przyjemne :))

iiii upiekłam i udekorowałam 400 pierniczków :) chwale sie tym wszedzie i wszedzie, ale naprawde jestem z nich dumna, takie pieczenie daje duzo radości i satysfakcji, teraz pora na serniczek świateczny i roladkę :). Będzie sie działo oj będzie :)

taka notka pogmatwana ale niech sobie bedzie :)
Miłych Świąt, obżerania się, czytania, słuchania mjuziku, koledowania:D:)

czasami wole byc zupełnie sam_

23 listopada 2010

Jest całkiem dobrze. Wcześniejsze opuszczenie uczelni poskutkowało lenistwem czekania na bebny i kierunkiem dom-kaloryfer-ciepły obiad. Przyzwyczajam swoje myśli, że byc tak dłuzej nie może, że w trampeczkach chadzac w listopadzie nie nie, snieg wisi w powietrzu.
Czym byłby listopad bez Comy? Niczym własnie, więc mi sie o niej przypomniało dziś, że listopad jest ich miesiącem w moim przekonaniu tak sobie ubzdurałam o:). Więc słucham, popijam kakałszale, zastanawiam sie nad tematem pracy licencjackiej co jest nielada wyczynem :), ale cos wymyślę :).
Tak ogólnie leci, w miedzy czasie dorabiam jak mogę, oszczedzam, i gdzies tam myslami jestem bardzo daleko:)
Czyli żadne nowosci i żadne filozoficzne rozważania:)
tyle, do kiedyś ;)

empik.

7 listopada 2010

Pierwsza zasada: Omijaj empik szerokim łukiem!
Druga zasada: Nie myśl o tych ksiązkach które bys chciała kupić, i o płytach też
Trzecia zasada: Najlepiej w ogóle nie myśl, że istnieje taki sklep.

Trzymam sie tych trzech wymyslonych zasad od dziś, i nie wchodze tam dopki, dopóty nie uzbieram na moje cele, i na moje plany.

to własnie chcialam napisać/powiedzieć sobie w myslach, i zamieścić  właśnie tu.
:)

hm

3 listopada 2010

Za dwie godziny jade do mej cudnej pracy doskonalic swój warsztat matematyczny oł tak.
Probuje myslami ogarnąc to co dzieje sie w w moim domu, raczej w domu siostry, kupno mieszkania z dnia na dzień, lada moment ślub cywilny ( a ja nie mam kecy, niedokrecone dredy iiii pełne zamieszanie jako że bede starościną y). Co to ludziom do łeby strzeli to nie wiem:P.
Czytam Cejrowskiego, z całą jego „innością” i dziwnymi poglądami, książkę jego wielbię, Gringo!, a teraz Rio Anaconda, tak tak, miło jest odlecic do Ameryki Południowej, palcem po mapie:) z herbatką w rękach :)
W ogole nie wiem po co ta notka taka jakas dziwna, ale niech se jest;)

i chyba chciałam zaśmiecić moja tablice na fejscie, ale nadal nie mam odwagi napisać, że, no ze: XYZ: idzie za dwie godizny do pracy i bardzo sie cieszy, że będzie miała pieniążki. aaa cały lud skomciuje mi to doda Lubię to! :D. Nie no fejsbuk jest straszny, przeraża mnie coraz bardziej :)

Miłego wieczoru :)


  • RSS